Sprawdziłem, jak płaci się wysiłkiem w Reebok FIT SHOP! Super akcja!
Sprawdziłem, jak płaci się wysiłkiem w Reebok FIT SHOP! Super akcja!

Sprawdziłem, jak płaci się wysiłkiem w Reebok FIT SHOP! Super akcja!

Opublikowany

Marka otworzyła na początku lipca sklep, w którym za zakupy można zapłacić… potem! Pracuję niedaleko więc przechodziłem obok niego w zasadzie codziennie. W końcu, ubrany w moją najlepszą białą koszulę i wypastowane buty, wszedłem do sklepu sprawdzić, czy akcja marketingowa jest tak dobra, jak mówią.

Na początku losujecie ćwiczenie, które musicie wykonać. Dostępne są trzy różne warianty „intensywności”, za które dostaniecie DELTY – walutę Reebok, którą możecie wymienić na realne złotówki. Za wykonanie jednego ćwiczenia może to być nawet 100 zł.
Za pierwszym razem wylosowałem zadanie, którego nazwy nie jestem nawet w stanie powtórzyć. Na szczęście mogłem losować jeszcze raz ;) Tym razem trafiłem na „Russian Swing” – też nie wiedziałem co to, ale brzmiało na coś lekkiego. Ruszyłem dalej.
Od razu podszedł do mnie trener, żeby wytłumaczyć, co mam zrobić. Widząc mój korporacyjny strój zapytał „ćwiczy Pan coś?”. Lekko zaskoczony odpowiedziałem, że jasne, ale chyba nie do końca mi uwierzył, ponieważ przyniósł dwa kettlebelle – jeden z ich był śmiesznie mały… na szczęście drugi był już słusznych rozmiarów. Miałem z nim zrobić to:
Zaproponowano mi także test butów z najnowszej kolekcji. Bardzo rozsądnie wybrałem biegowe, zamiast tych do ćwiczeń na siłowni, ale chciałem się przekonać czy są lepsze od tych, które mam teraz.
Po krótkim pokazie trenera, jak profesjonalnie wykonać ćwiczenie, zabrałem się do roboty. Cel był prosty – 30 powtórzeń i 100 złotych w kieszeni (wybrałem oczywiście ten większe kettle. JA nie dam rady??!). Przyznam, że było łatwiej, niż się spodziewałem, chociaż jestem pewny, że trener nie policzył mi kilku powtórzeń. Trochę zmęczony i z lekką zadyszką dociągnąłem do 30, ale myślę,że większość z nas spokojnie dałaby radę.
I co dalej? Odebrałem nagrodę w postaci rabatu o wysokości 100 zł i… poczułem się naprawdę dobrze. Wysiłek fizyczny połączony z natychmiastową nagrodą sprawił, że endorfiny zaczęły działać i naprawdę miałem ochotę od razu wykorzystać kupon i coś kupić. Przymierzyłem kilka par butów, koszulek. Ostatecznie zrezygnowałem, ale był to silny głos mojego rozsądku, który powtarzał, że w tym momencie niczego nie potrzebuję. Dalej mam kupon i myślę, ze jeszcze tam wrócę  ;) Dla tych, którzy rzeczywiście planują zakup sportowego ciucha – bardzo mocno polecam.

To nie koniec atrakcji

Reebok FIT SHOP to nie tylko sklep, ale także otwarta dla wszystkich siłownia. Do dyspozycji gości jest sprzęt aerobowy, gimnastyczny i ciężarowy, a także trener personalny. Jest nawet kawa!
Każdego dnia odbywają się specjalne treningi z różnych dziedzin sportowych przygotowanych i prowadzonych przez ambasadorówReebok, m.in: Kasię Bigos – Fire Workout, Karolinę Erdmann – Yoga Beat oraz Bartka Lipkę – CrossFit. Do tego zaplanowane są duże wydarzenia, takie jak Spartan Race na Narodowym.
Reebok uruchomił też na swoim facebooku internetową telewizję Reebok TV, która w swojej ramówce ma m.in. spotkania i rozmowy z dietetykami, ekspertami sportowymi czy stylistami.

Tak się robi marketing sportowy

Reebok FIT SHOP bardzo mocno angażuje odbiorców bezpośrednio poprzez sport, idealnie wpisując się w markę. Do tego oferuje realną korzyść w postaci rabatu. Komunikacyjnie angażuje ambasadorów, obecna jest w mediach, socialach. Treningi i wydarzenia towarzyszące mogą dodatkowo wzmocnić społeczność marki. Nic dodać nic ująć. Jestem wielkim fanem Nike i chyba dotychczas nigdy nie kupiłem nic w Reebok, ale dzięki tej akcji prawdopodobnie zrobię to po raz pierwszy ;) Gratulacje dla marki i wszystkich agencji, które przy tym pracują – doszukałem się Cut The Mustard i Horeca.

Udostępnij

Powiązane artykuły
10 najbardziej motywujących reklam sportowych

temu

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami. W związku z tym część z nas wyciągnęła z szafy zakurzone buty do biegania. Inni kupili karnet na siłownię. W końcu klata sama się nie zrobi a na plaży trzeba jakoś wyglądać. Przyznam, że w PR bez krawatów też zaczęliśmy trochę biegać…
Czym w ogóle jest nowoczesny PR?

temu

Coraz częściej mówi się o tym, że klasyczna informacja prasowa to już przeszłość. Dzisiaj już nie komunikujemy się z odbiorcami, tylko opowiadamy historie albo robimy content marketing. Nawet w stopkach niektórych dziennikarzy dumnie widnieje „Content creator” zamiast „Redaktor”.  Coś rzeczywiście się zmienia, a wiele osób zaczęło dzielić public relations na tradycyjny i nowoczesny. Trochę więcej na temat tego drugiego mamy zamiar dowiedzieć się na I Ogólnopolskiej Konferencji Nowoczesnego PR-u, której zostaliśmy patronem medialnym.
5 lekcji dla PR-owców z Kingsman: The Golden Circle

temu

Czy specjaliści public relations mogą nauczyć się czegokolwiek z parodii filmów akcji? Wydaje się, że to pomysł równie absurdalny, jak Kingsman.  Jednak Matthew Vaughn,  między nierealistycznymi scenami pościgów i walki, przemycił kilka rzeczy, które możemy wykorzystać w komunikacji. [brak spoilerów ;)]
5 powodów, dla których przenieśliśmy się na Prowly

temu

Właśnie mija rok od startu naszego bloga. W tym czasie napisaliśmy dla Was, z większą lub mniejszą regularnością, kilkadziesiąt postów. To, że systematycznie odwiedzacie naszą stronę i wiadomości, które od Was otrzymujemy powodują, że po roku zadajemy sobie tylko jedno pytanie: dlaczego tak późno? 12 miesięcy to również dobry moment na podsumowanie, zweryfikowanie planów na przyszłość i wprowadzenie nowych elementów. Pierwszy z nich prezentujemy już teraz - od dziś nasz blog znajduje się platformie Prowly. A o tym dlaczego zdecydowaliśmy się na przenosiny przeczytacie w poniższym wpisie.

Dlaczego zbyt dobry PR to zły PR – czyli pojedynek człowieka z rekinem

Po kilku tygodniach medialnej kampanii o wielkim wyścigu Michaela Phelpsa z rekinem zasiadasz w niedzielny wieczór przed telewizorem. Mogłeś zrobić tysiąc innych rzeczy, no ale przegapić walkę człowieka z rekinem?! Pełen emocji czekasz na start i z całego serca kibicujesz olimpijskiej legendzie.  Chcesz zobaczyć Michaela wygrywającego z rekinem – najlepiej na żywo. Czekasz, czekasz i nie dość, że Phelps przegrał, to okazało się, że żarłacz biały był nałożony na obraz komputerowo. Czego możemy nauczyć się o marketingu z tej historii?