5 powodów, dla których przenieśliśmy się na Prowly

5 powodów, dla których przenieśliśmy się na Prowly

Opublikowany

Właśnie mija rok od startu naszego bloga. W tym czasie napisaliśmy dla Was, z większą lub mniejszą regularnością, kilkadziesiąt postów. To, że systematycznie odwiedzacie naszą stronę i wiadomości, które od Was otrzymujemy powodują, że po roku zadajemy sobie tylko jedno pytanie: dlaczego tak późno? 12 miesięcy to również dobry moment na podsumowanie, zweryfikowanie planów na przyszłość i wprowadzenie nowych elementów. Pierwszy z nich prezentujemy już teraz - od dziś nasz blog znajduje się platformie Prowly. A o tym dlaczego zdecydowaliśmy się na przenosiny przeczytacie w poniższym wpisie.

1. Bo czasem trzeba coś zmienić

giphy
Giphy
Nasz blog postawiony pierwotnie na wordpressie był czymś w rodzaju roboczej wersji, która z braku czasu przekształciła się w coś, co oficjalnie pokazaliśmy. Od początku wiedzieliśmy jednak, że prędzej czy później będziemy musieli pomyśleć o czymś, co będzie wyglądać bardziej profesjonalnie i będzie łatwiejsze w codziennej obsłudze. Pierwsza rocznica naszej blogowej działalności to idealny moment na zaprezentowanie zmian i krok naprzód.

2. Bo jest po prostu ładniej

giphy
Giphy
Jednym z mankamentów poprzedniej wersji była strona estetyczna bloga. Nad przejściem na wygląd oferowany przez Prowly zastanawialiśmy się od jakiegoś czasu, jednak jak zobaczyliśmy stronę Content Espresso, która wygląda świetnie, zapadła decyzja, która brzmiała mniej więcej tak: "Stary, robimy to."

3. Bo mailing jest super

giphy
Giphy
Prowadząc bloga przez 12 miesięcy nie dorobiliśmy się profesjonalnego mailingu. Serio. Trochę wstyd, ale ponieważ robimy to wszystko po pracy, a do tego wciąż organizujemy eventy, nie znaleźliśmy na to czasu. W Prowly to żaden problem, razem z blogiem mamy możliwość prowadzenia bazy adresów i wysyłania do nich regularnych wiadomości o naszych wpisach.

4. Bo zapisy do newslettera

giphy
Giphy
Nie było mailingu, więc jak się domyślacie, nie było też możliwości dopisania się do newslettera. Zdajemy sobie sprawę, że coraz trudniej przebić się na news feed naszych czytelników. Właśnie dlatego jest to opcja niezbędna dla osób, które chciałyby czytać nasze wpisy, ale nie zawsze docierały do nich informacje o nowych materiałach. Dzięki Prowly wystarczy kilka kliknięć i jesteście w newsletterze  - how cool is that?

5. Bo szanujemy to co robi ekipa Prowly

giphy
Giphy
To w jaki sposób zmienia i rozwija się Prowly, obserwujemy od samego początku naszej pracy w PR-ze. Od dawna korzystamy też z platformy pracując w PR-owych agencjach. Czytaliśmy Mistrzów Drugiego Planu, czytamy Prowly Magazine i Akademię Prowly. Na naszych eventach występowali Grzesiek Miecznikowski, a ostatnio Edyta Kowal. Co tu dużo mówić - szanujemy to co robią. Rozwijając swój biznes, robią dużo dobrego dla całej naszej społeczności profesjonalistów komunikacji, a to dziś jest na wagę złota.

PS Bo łatwo wrzuca się gify. To jest super. :)

Udostępnij

Powiązane artykuły
Cukier już nie krzepi

temu

Szukając, w dobie mediów społecznościowych, pomysłu na skuteczną strategię komunikacji, która pozwoli nam „sprzedać” nasze produkty czy usługi, coraz częściej musimy odwoływać się do niestandardowych rozwiązań. Proste hasła i przekazy, które działały kilkanaście lat temu dziś „trącą myszką”, a konkurencyjny rynek drugiej dekady XXI wieku kieruje się zasadą: wyróżnij się albo zgiń. Na jakie rozwiązania stawiać aby nie utonąć w natłoku zalewających nas informacji?
PR-owa sztuka gryzienia się w język

temu

Używając terminologii piłkarskiej, pracę PR-owca porównać często można do roli stopera na boisku. Dlaczego umieszczamy specjalistę od Public Relations właśnie na obronie? Nie dlatego, że zarzucamy brak kreatywności naszym kolegom i koleżankom z branży, ale dlatego, że dział PR-u powinien być ostatnią instancją zdrowego rozsądku, która potrafi powiedzieć: „stop, nie idźmy tą drogą” i uratować markę przed potencjalnym kryzysem.
3 proste zasady wystarczą, żeby zrobić świetne kampanie z influencerami

temu

Blogerzy i vlogerzy coraz częściej wykorzystywani są w działaniach reklamowych marek. Jeszcze niedawno były to głównie standardowe product placementy, teraz firmy coraz częściej tworzą osobne filmy z udziałem wybranych influencerów. Część z nich wychodzi naprawdę genialnie. Niestety, nie wszystkie. Wyraźnie widać, że mechanika oraz zasady współpracy blogerów i vlogerów z markami dopiero się tworzą. Biorąc pod uwagę, że Internet i środowisko blogerów stale ewoluuje, i to w naprawdę szybkim tempie, bardzo łatwo jest popełnić błędy, które znacznie ograniczają potencjał komunikacyjny wykorzystania influencerów. W większości wypadków wystarczy przestrzegać trzech prostych zasad.
Przez ostatni tydzień video content marketing zalał internet

temu

W ciągu ostatnich kilku dni mogliśmy podziwiać kilka naprawdę wybitnych kampanii content marketingowych, m.in. Twardowsky 2.0, kontynuację projektu Legendy Polskie w wykonaniu Allegro, a GoPro ogłosiło kolejne produkty bazując dalej na swoim świetnym video content marketingu. Obydwie kampanie to nie tylko niesamowite video, ale masa dodatkowego contentu. A do tego dochodzi jeszcze kontynuacja projektu „Rób to, w co wierzysz” Johnnie Walkera razem z nową twarzą kampanii Dawidem Podsiadło. Enjoy!

4 lekcje dla PR-owców z filmów Woody Allena

Wiele razy słyszałem, że dobry PR-owiec zna się na wszystkim,  uczy się cały czas i nieustannie szuka inspiracji. Oglądając po raz setny Vicky Cristina Barcelona (tak, tak, Penelope  Cruz) pomyślałem, że jako PR-owiec mogę się dużo nauczyć i zainspirować twórczością Allena. Chciałem się z Wami podzielić czterema najważniejszymi lekcjami. Jednak,jak podkreśla Tomasz Raczek w „Kinopassanie”, filmy wpływają na każdego znas zupełnie inaczej, dlatego pewnie moglibyście wymienić zupełnie inne rzeczy.