Mistrzowie drugiego planu - czy PR jest na wymarciu?

Mistrzowie drugiego planu - czy PR jest na wymarciu?

Opublikowany

Czasem zastanawiam się jak to się stało, że trafiłem akurat do komunikacji, a konkretnie do PR-u. Kiedy zaczynałem pierwsze PR-owe projekty, miałem pewne, zupełnie złudne wyobrażenie na temat tej branży, które wynikało z braku rozeznania i po części z amerykańskich przekazów zawartych w filmach i serialach. Dziś, po kilku latach weryfikacji, mogę powiedzieć jedno - nie jest najlepiej. Prawda jest taka, że opinia na temat PR-u jest kiepska. Niewiele osób wie czym my właściwie się zajmujemy i po co to robimy. Najczęściej spotykany kontekst związany z PR-em w mediach to "czarny PR". Sami sobie kręcimy sznur na szyję. Ale dlaczego tak właściwie musi być?

Samotna gra w kręgle

Kiedy startowaliśmy z naszym projektem w samej Warszawie były dwa regularnie prowadzone eventy podobne do naszego i dotyczące PR-u. Dziś de facto zostaliśmy sami. Czasem pojawi się coś, gdzieś, na mniejszą lub większą skalę, ale to co robią ludzie skupieni wokół content marketingu i social mediów to zupełnie inna bajka. Spójrzmy chociażby na serię Czwartkowe Spotkania Social Media, które co miesiąc przelewają się przez całą Polskę i to od kilku dobrych lat. Ile podobnych eventów i wielkich konferencji pojawia się każdego roku w całej Polsce, a ile z nich dotyczy samego PR-u? Co więcej, nasze PR-owe konferencje delikatnie mówiąc trącą myszką i z zażenowaniem patrzymy na to, że jesteśmy na nich z reguły najmłodsi, a przecież już wcale tak bardzo młodzi nie jesteśmy (chyba). Działalność organizacji branżowych rzadko bywa w ogóle efektywna, a co dopiero powiedzieć o tym co się dzieję z naszymi?

Stawiam dolary przeciwko orzechom, że 90% PR-owców nie ma pojęcia czym one się zajmują, a większość pewnie nawet nie wie o ich istnieniu. I to nie tylko dlatego, że organizacje nic nie chcą robić, ale przede wszystkim dlatego, że ludzie po prostu nie chcą się angażować w takie inicjatywy. Bardzo smutne jest również to, że jedyne w tym momencie konkursy dla młodych PR-owców prowadzone są przez SAR – Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej.

Wszystko to skutkuje tym, że nie integrujemy się, nie bronimy się przed atakami, nie pokazujemy się na zewnątrz, więc po prostu nie wyglądamy fajnie. Specjaliści od wizerunku nie wyglądają fajnie? Trochę wstyd.

Gdzie jest generał?

Jest kilku influencerów marketingowych, których za ich butę i przerost formy nad treścią nie do końca lubię. Nie wspominając ich nazwisk muszę przyznać, że jednak są naprawdę skuteczni w tym co robią i za to należy im się szacunek. Co za tym idzie zazdroszczę czasem innym działkom komunikacji opinii, a przecież budowana jest ona właśnie przez to, że specjaliści od marketingu, contentu, social mediów, influence marketingu pojawiają się wszędzie i budują swój PR, swój personal branding, wpływając pozytywnie na całą branżę.

Jak jest z PR-owcami? Ilu mamy takich liderów opinii? Nie takich, którzy od czasu do czasu wystąpią w telewizji i opowiedzą o tym jak to jakaś firma popełniła gafę, ale takich, którzy na Twoim news feedzie będą wyskakiwać co drugi dzień z fajną historią, którzy trafią do młodych ludzi.

Strach przed wyjściem z cienia

Mistrzowie drugiego planu na popularnych memach robią zawsze różnicę. Robią ją swoją obecnością. Kiedyś Prowly określiło w taki sposób PR-owców i byłoby cudownie gdyby tak było, ale nas nie ma nawet na drugim planie. Robimy czasem cudowne rzeczy, ale boimy się jak ognia wystąpień - serio czasami ciężko nakłonić kogoś na wystąpienie na scenie PR-u bez krawatów, ponieważ z jakichś powodów ludzie nie chcą się chwalić dobrze wykonaną pracą. Satysfakcjonuje nas ostatecznie zadowolenie klienta i to jest super, ale czy w PR-ze powinno wystarczyć? Chyba, to trochę za mało.

Coraz mniej młodych ludzi będzie chciało pracować w naszej branży, więc coraz trudniej będzie o dobrego pracownika, co obniży jakość usług. Skostniałe schematy tradycyjnego PR-u w stylu "napisz informację - wyślij", będą coraz mniej skuteczne. Brak merytorycznej i twórczej dyskusji na temat tego co robimy dobije nas ostatecznie, a budżety przeznaczane na PR będą wędrować do agencji reklamowych, które zapewnią podobne usługi w pakiecie z marketingiem. To przykra wizja, ale czy daleka od spełnienia?

Marketing bez krawatów

Z drugiej strony, może to nic złego? Stary PR odchodzi w zapomnienie, nadchodzi nowe, bardziej holistyczne podejście do komunikacji. Może nie ma co rozrywać szat nad czymś, co jest naturalnym procesem? A może tak naprawdę nawet my już jesteśmy bardziej „Marketingiem bez krawatów”? Tylko ta nazwa jakoś gorzej brzmi.

Udostępnij

Powiązane artykuły
3 błędy, które położą każdą prezentację

temu

Do Piotra Buckiego, albo Kamila Kozieła nam daleko, ale od początku naszej działalności najpierw jako koło naukowe i potem po prostu PR bez krawatów, zrobiliśmy i zobaczyliśmy "parę" prezentacji. Na naszych eventach wystąpiło kilkudziesięciu specjalistów w zakresie komun
PR-owa sztuka gryzienia się w język

temu

Używając terminologii piłkarskiej, pracę PR-owca porównać często można do roli stopera na boisku. Dlaczego umieszczamy specjalistę od Public Relations właśnie na obronie? Nie dlatego, że zarzucamy brak kreatywności naszym kolegom i koleżankom z branży, ale dlatego, że dział PR-u powinien być ostatnią instancją zdrowego rozsądku, która potrafi powiedzieć: „stop, nie idźmy tą drogą” i uratować markę przed potencjalnym kryzysem.
5 sposobów na zaangażowanie znajomych przez Social Media

temu

Podjęcie decyzji o starcie w biegu, niezależnie od dystansu, wymaga odwagi i samodyscypliny. Jednak, gdy dodatkowo chcemy „biegać dobrze”, to poza fizycznym i psychicznym przygotowaniem, powinniśmy zadbać jeszcze o jak najlepszą promocję naszej zbiórki, która przełoży się na wymierną, finansową pomoc wspieranej inicjatywy.
Why We Write – czyli o co chodzi z tym blogiem

temu

Wyobraźcie sobie czerwcowy, ciepły wieczór, kilka butelek whisky, The Black Keys w głośnikach. W takich właśnie okolicznościach powstają najlepsze pomysły, a raczej w takich powstają pomysły, które wydają się być najlepsze na świecie. W naszym przypadku jednak jedna z ta

Dlaczego nie warto stosować clickbaitów w PR i content marketingu

Przeglądając nasze newsfeedy często trafiamy na tytuły, którym po prostu nie możemy się oprzeć. „Lewandowski znowu TO zrobił”, „Niesamowite! ON TEŻ TO MA!”, "Nie uwierzysz, co znana piosenkarka miała pod sukienką…". Musimy kliknąć.  Czy skoro media cały czas sięgają po clickbaity, to czy  warto wykorzystywać je w naszych działaniach public relations? Czy może nie  opłaca się rozczarowywać naszych odbiorców kolejnym, obiecującym za dużo, tytułem?