Co masz do zaoferowania swojemu stażyście? - PR do zmiany, cz. I

Co masz do zaoferowania swojemu stażyście? - PR do zmiany, cz. I

Opublikowany

„Kolejny dzień follow-upów, researchy i wycen. Mam już tego dość. Jeśli każą mi zrobić jeszcze jedną bazę mediów, to po prostu wstanę i wyjdę” – pomyślał Adam, stażysta jednej z warszawskich agencji PR. Jego Outlook pokazywał, że od wczoraj dostał 5 nowych maili. Trzy z nich dotyczyły wyceny cateringu a jeden był od dziennikarza proszącego o usunięcie z listy mailingowej (dobrze, że nie zagroził RODO). Ostatni zawierał prośbę od menadżera o pogłębienie researchu, ale tak, żeby wszystko zmieściło się na one-pagerze. Kolejny ciekawy dzień.

Gdy trzy miesiące temu Adam rozpoczynał straż w agencji był przekonany, że złapał boga za pięty. Miał nadzieję, że po kilku zaparzonych kawach i zrobionych na szybko researchach, będzie mógł uczestniczyć w tworzeniu strategii komunikacji dla klientów firmy. Miał kilka ciekawych pomysłów. Systematycznie czytał media branżowe i wiedział, jakie są światowe trendy w marketingu.
Ciężko pracował. Przez 3 miesiące, za 800 zł na rękę miesięcznie, robił jednak tylko bazy mediów, wyceny i follow-upy. Raz kolega z innego zespołu potrzebował jego wsparcia na konferencji. Adam miał zapisywać nazwiska dziennikarzy, którzy przyszli na event. Tyle. „A gdzie te drinki, szalone imprezy i networking?” - zastanawiał się wracając rozczarowany do agencji. Wszystkie plany wzięły w łeb. W pracy odpalił facebooka, a gdy na jednej z branżowych grup zobaczył oferty pracy w konkurencyjnej agencji reklamowej, natychmiast wysłał CV. „Może tam będzie lepiej? Może w reklamie mnie docenią?” - pomyślał.

Czy zamieniłbyś się na pracę stażysty?

Tak mniej więcej wygląda praca części stażystów w polskich agencjach PR (niektórzy z nich nie dostają nawet tych 800 zł). Wielu z nich narzeka i „ma postawę roszczeniową”, ale czy jest się czemu dziwić?
Od wielu PR manadżerów słyszę, że nie lubią zatrudniać stażystów, ponieważ „z większością z nich jest więcej problemów niż pożytku”. Część podkreśla, że w dłuższej perspektywie to nieopłacalne: „taki stażysta nauczy się fachu w naszej agencji i ucieknie do konkurencji po kilku miesiącach, już wyszkolony. Lepiej zatrudniać już kogoś z doświadczeniem”. Niestety, wielu z nich nie tyle ucieka do konkurencyjnej agencji public relations, co w ogóle rezygnuje z kariery w PR na rzecz reklamy lub marketingu. Jeśli praca PR-owca ma wyglądać tak, jak wygląda praca stażysty – nie dziwie się. Też bym prawdopodobnie uciekł.

Coraz mniej osób chce być PR-owcem

W branży mamy coraz większy problem ze znalezieniem wykwalifikowanych specjalistów ds. PR. Mimo że studenci walą drzwiami i oknami na kierunki typu „Dziennikarstwo i PR” czy „Nowe media i public relations” to mam wrażenie, że ostatecznie coraz mniej osób chce pracować w tej branży.
Dlaczego tak się dzieje?  Duże znaczenie ma stres i  dynamika pracy. Wiele osób po kilku latach w PR woli się przebranżowić na coś stabilniejszego. Jednak duży wpływ na wspomnianą sytuację ma także  system wdrażania stażystów w agencjach PR. Często wykorzystuje się ich do najnudniejszych, żmudnych zadań. Ich praca rzadko jest doceniana. Wielu z nich nie ma także jasno wytyczonej ścieżki rozwoju kariery, co pozwoliłoby im przewidzieć, czym będą zajmować się np. za pół roku. Taka sytuacja demotywuje i sprawia, że młodzi adepci zaczynają postrzegać PR jako branżę nudną i nieatrakcyjną. A przecież tak nie jest.

Przestańmy traktować stażystów jak minionki

Stażysta to nie jest minionek, który z uśmiechem na ustach wykona każde zadanie, najlepiej za darmo. To pracownik, który dopiero poznaje branżę. Właśnie dlatego powinniśmy stażystów edukować, a przede wszystkim inspirować. Pokazywać, jak wiele ciekawych projektów można zrealizować. Jak nasze działania wpływają na konsumentów czy opinię publiczną. Jak dzięki kampaniom społecznym zmieniamy postawy i zachowania, jak budujemy reputacje prezesów największych firm i zaufanie do przeróżnych organizacji.
Jak to zrobić? Oprócz baz mediów włączajmy stażystów w budowanie strategii dla naszych klientów, w działania new business development. Na organizowanym przez nas evencie przedstawmy ich dziennikarzom, partnerom biznesowym. Doceniajmy ich pracę i dajmy przestrzeń do własnych działań. Wiele razy widziałem, jak stażyści proponowali podczas burz mózgów rozwiązania, na które nie wpadli najwięksi wyjadacze agencji. Wykorzystujmy te młode, pozbawione  branżowego sceptycyzmu umysły.

Co na tym zyskamy? 

Co na tym zyskamy? Wyszkolonych specjalistów ds. PR, którzy będą dobrze wykonywać swoją pracę w agencjach. Dzięki dobrze wykonanej pracy poprawi się wizerunek agencji w oczach klientów, co może pociągnie za sobą wyższe fee dla agencji? Branża będzie się rozwijać dzięki wewnętrznej rywalizacji. A ostatecznie, będzie nam się po prostu przyjemniej i łatwiej pracowało u boku profesjonalistów.

Udostępnij

Powiązane artykuły
Ile płacisz marketerze? Rusza badanie e-marketingu

temu

Choć niektórzy narzekają, że wszędzie tylko chodzi o pieniądze, to naszym zdaniem o hajsie mówi się za mało! Poza tym, piszemy o komunikacji, nie chcemy zamykać się tylko w szufladce z „Public Relations”, interesuje nas wszystko co nowe i co jest online. Dlatego postanowiliśmy zostać patronem badania na temat krajobrazu polskiego e-marketingu, którego organizatorem jest WhitePress.
Social listening pozwala PR-owcom realnie wpływać na rozwój biznesu

temu

Social listening to znacznie więcej niż standardowy monitoring mediów. O tym drugim, w kontekście public relations, powiedziano już chyba wszystko. Z kolei social listening to przyszłość, która pozwoli przekonać niejednego niezdecydowanego marketera, że PR może mieć realne przełożenie na biznes. Jest jednak  także kilka wyzwań, którym monitoring mediów musi sprostać w najbliższym czasie.
Nie czytasz prasy? Nie chodzę z Tobą do łóżka.

temu

Mówią, że prasa, szczególnie dzienniki, umarła. Spadają nakłady wydawnicze i budżety reklamowe. Jedyną szansą na przetrwanie dla prasy jest przekonanie ludzi do płatnych subskrypcji w sieci, co powoli udaje się m.in. Wyborczej. Nie skreślałbym jednak prasy tak szybko.
PR-owcu, za chwilę obudzisz się z ręką w nocniku…

temu

… jeśli nie ogarniesz zmian, które nadchodzą wraz z wejście w życie Rozporządzenie Ogólne o Ochronie Danych Osobowych. Czasu zostało już naprawdę niewiele – czas na rachunek sumienia? Jesteś na to gotowy? Sprawdź to z najnowszym e-bookiem wydanym przez Prowly.
Na Twój adres e-mail została wysłana prośba o potwierdzenie subskrypcji.
Potwierdzając subskrypcję wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych w celu otrzymywania treści publikowanych w serwisie.