O czym pamiętać budując relacje?

O czym pamiętać budując relacje?

wpis w: Felietony | 1

Na pewno macie kilka takich serialowych/filmowych pozycji, które konsekwentnie w swoim życiu omijacie, mimo że połowa Waszych znajomych nie przestaje o tym nawijać przy piątkowym piwie. A jeśli tak nie macie to spróbujcie sobie to wyobrazić. I tak oto ostatnio wpadłem na coś co już dawno się skończyło, na serial o którym mówiło się dobrych kilka lat temu. Mad Men. Choć temat tego serialu to reklama, a więc jednak ta część komunikacji, z którą nie jestem „na ty”, to z amerykańskiego serialu można wyciągnąć pewną lekcję, która pasuje idealnie do naszej współczesnej PR-owej rzeczywistości.

Relacje, kontakty, relacje

Zanim rozpocząłem pracę w swojej pierwszej agencji PR-owej, mimo tego, że zapewne niejedna osoba mi o tym mówiła jak bardzo ważny jest element pracy PR-owca, nie zdawałem sobie sprawy z wagi relacji w tym zawodzie. Kontakty budowane z ludźmi z branży, z klientami, środowiskiem biznesowym, dziennikarzami, wszystko to w ostatecznym rozrachunku decyduje o tym jak będzie wyglądać nasza praca. I tu dochodzimy do dwóch zasadniczych kwestii, jednych z najważniejszych w naszej pracy.

Idź na drinka

To jaką mamy osobowość w dużej mierze determinuje wygląd budowanych przez nas relacji z klientem. Mimo to bliższa znajomość i luźniejsze relacje prowadzą z reguły do stworzenia bardziej twórczej atmosfery i lepszego zrozumienia drugiej strony. Dlatego często po stronie agencji/PR-owca jest inicjowanie rozmów, spotkań, które pozwalają wejść na nieco inny grunt niż tematy zawodowe. Bohaterowie Mad Men spędzają masę wieczorów na kolacjach i „wyjściach” z klientami. Choć absolutnie nie namawiam do takiej formy budowania relacji (kto oglądał ten wie, że co za dużo to niezdrowo), warto jednak zastanowić się od czasu do czasu nad małą „integracją” czy jakimś miłym gestem.

Jesteś ekspertem, pamiętaj

Druga ważna lekcja ze wspomnianego serialu również dotyczy kontaktu z klientem, ale od zupełnie innego strony. W budowaniu relacji łatwo stracić profesjonalizm, który często polega na nieustannym przytakiwaniu i godzeniu się na wszystkie pomysły osób z którymi pracujemy. To my, PR-owcy musimy występować zawsze w roli eksperta i jeśli wiemy, że pomysł ze strony naszego zleceniodawcy grozi katastrofą, albo po prostu jest słaby, to naszą rolą jest powiedzenie: „nope, nie zrobimy tego”, mimo, że wymaga to niejednokrotnie dużej odwagi.

Bądźmy zatem jak Don Draper, przynajmniej w sferze zawodowej.

 

Podąrzaj Marcin Kuchno:

PR-owiec związany głównie z branżą technologiczną. We współczesnej komunikacji najbardziej ceni marketing wartości i szczerość. Wciąż wierzy w siłę klasycznego PR-u. @kuchnialke

Jedna odpowiedz

  1. Ja odnoszę wrażenie, że często przesadzamy znowu w drugą stronę przy budowie relacji z klientami. Kiedy staramy się być dla nich przesadnie mili, kupujemy prezenty, wysyłamy oficjalne podziękowania itp., możemy być wówczas odebrani jako desperaci, którzy zrobią wszystko żeby się przypodobać. Na dłuższą metę taka strategia nie popłaca. Przede wszystkim trudniej będzie nam wynegocjować bardziej atrakcyjne stawki, a poza tym przyzwyczaimy kontrahenta do tego, że jesteśmy w stanie zgodzić się na wszystko.

Zostaw Komentarz