InternetBeta 2016, czyli jak robić internety, żeby się klikało

wpis w: Felietony | 0

Kielnarowa, kilkanaście kilometrów pod Rzeszowem – pewnie nic Wam to nie mówi i z niczym się nie kojarzy. To miejsce, w którym od kilku lat odbywają się konferencja InternetBeta. To jest wydarzenie, które można krótko opisać jako imprezę, na której dowiedzieć się można wszystkiego o tym, co robić aby twoja komunikacja w sieci wyglądała i klikała się jak informacja o dramatach Pauliny Młynarskiej nad Bałtykiem. Niestety, ponieważ moja wyprawa na konferencje była przede wszystkim służbowa, a do tego na Podkarpaciu mogłem spędzić tylko jeden dzień, nie zobaczyłem zbyt wielu prelekcji. Niemniej jednak, zrobiły one na mnie bardzo pozytywne wrażenie i chętnie powrócę tam za rok.

Do samego wyjazdu podchodziłem sceptycznie. Od jakiegoś czasu obserwowałem organizację tego wydarzenia i z mojej perspektywy wyglądało to na niezłą partyzantkę. Jak powiedział przedstawiciel uczelni użyczającej swojej infrastruktury na czas trwania imprezy – Podstawą współpracy jest zaufanie. Zwłaszcza kiedy program wydarzenia pojawia się dopiero tydzień przed startem. Dokładnie tak było, co przy koszcie udziału w imprezie (około 1500 zł za trzydniowy karnet) wydaję się trochę mało profesjonalne. Koniec końców w Kielnarowej pojawiło się kilkaset osób, w tym masa influencerów, wystawców, sprzedawców i osób zajaranych komunikacją. Na pewno wyróżniającym elementem InternetBety jest pozytywny klimat i za to organizator Mateusz Tułecki ma wielkie propsy. Pozytywny klimat potrafi czasem przechodzić w lekką autoadoracje i przesadną „fajność”, ale ponieważ ja osobiście lubię takie eventy (inaczej nie bawiłbym się w PR bez krawatów), to zwyczajnie przymykam na to oko.

ternet-beta-1Paweł Tkaczyk. Nieprzyzwoicie sprana koszulka z symbolem Batmana pojawiła się na samym początku konferencji. Paweł jak zawsze mówił o tym jak budować historię marki i skupił się na problemach z naszymi przyzwyczajeniami oraz trudnymi tematami – np. w kwestii nowinek technicznych. Tkaczyk to trochę taki Jezus polskiej komunikacji. Nie dlatego, że ma zamiar oddawać swoje życie za nasze fuckupy, ale dlatego, że wszystko wyjaśnia przypowieściami. Pierwsza z nich dotyczyła tego, że każdy z nas ma super moc. Była to opowieść o chasydzkim rabinie, który pod wpływem złości przeklął miasto grożąc wielką pożogą. Mieszkańcy z trwogą prosili go, aby cofnął klątwę i uratował miasto. Ostatecznie, po namowach rabin cofnął klątwę i miasto „cudem” ocalało. To doskonały przykład na to, że można powiedzieć wiele słów mimo tego, że de facto nic się realnie nie zmienia. To według Tkaczyka super moc każdego z nas. Nieustająco marki tworzą skomplikowane przekazy, mimo że powinny szukać prostych rozwiązań, które trafią do przeciętnego konsumenta. Wynika to między innymi z tego, że niezwykle trudno wyobrazić sobie, że ktoś może nie zrozumieć tego co dla nas wydaje się oczywiste. Jako przykład idealnego hasła Paweł przytoczył przedwojenne Cukier krzepi.

Po występnie z Batmanem polskiego Internetu zamieniłem kilka słów z Tomkiem Sysło, grafikiem i specjalistą w komunikacji w mediach społecznościowych. Nie mogłem zostać na jego wystąpieniu, ale Tomek krótko opowiedział mi o tym, co ma zamiar powiedzieć:

Paradoksalnie język potrafi być dla nas barierą w komunikacji, zwłaszcza kiedy dotykamy tematów trudnych. Czasami jedynym wyjściem jest pokazanie treści za pomocą rysunku. Tak prościej. Dziś coraz częściej posługujemy się w codziennej komunikacji znakami graficznymi, chociażby takimi jak emoji czy infografiki lub memy. Przedstawienie treści przy pomocy grafiki, rysunku jest zatem dla nas naturalne i pozwala uniknąć tworzenia karkołomnych, niezrozumiałych tworów językowych.

 

Jak widać temat był znów blisko barier komunikacyjnych. To chyba najpopularniejszy temat tego roku w środowisku, bo kolejne wystąpienie, na którym byłem również tego dotyczyło.

Piotr Bucki, który mówi o sobie: Jestem szkoleniowcem, wykładowcą, nauczycielem, dziennikarzem, coachem, managerem, facetem, synem, bratem, tłumaczem, wujkiem. Jego wystąpienie dotyczyło tego w jaki sposób nasz mózg przyswaja treści.

internet-beta-buckiNasz mózg jest zaprogramowany, aby w pierwszej kolejności zwracać uwagę na nieoczekiwanie, emocjonalnie naładowane komunikaty. Pewna jego cześć odpowiada za tworzenie treści, a zupełnie inna, bardziej prymitywna za pierwsze, intuicyjne przetwarzanie. Należy o tym pamiętać, że mózg na wybrane komunikaty zwraca silniejszą uwagę, np.: emocjonalne informacje, rymy, proste i zrozumiałe oraz wiarygodne przekazy. Wszystkie te elementy należy uwzględniać planując komunikacji marki.

 

I na koniec wpadłem jeszcze na fajny wykład na temat historii muzyki elektronicznej prowadzony przez Steve’a Nasha, czyli Kacpra Nowaka, który jest genialnym DJ-em i prywatnie naprawdę świetnym kolesiem. Jego zdaniem dzisiejsze możliwości techniczne pozwalają na to, że każdy może bawić się muzyką.

W mojej pracy komputer jest źródłem, sercem tego co robię. Dzięki współczesnej technologii cały potrzebny mi sprzęt potrzebny do wejścia na scenę mogę zmieścić w jednym urządzeniu. Jest to diametralna zmiana w stosunku do tego, co było chociażby 10 lat temu. Komputer to też niesamowite możliwości dla ludzi bez wykształcenia muzycznego. Wystarczą odpowiednie programy, które dają nam podstawowe schematy i dzięki nim każdy może eksperymentować z tworzeniem muzyki.

 

Podsumowując – widziałem mało, prezentacje może trochę oczywiste, ale czasem warto czegoś takiego posłuchać, żeby zastanowić się nad tym, czy samemu nie popada się w jakieś komunikacyjne pułapki. Czy wrócę tam za rok? Chętnie, przede wszystkim tym razem wyłącznie prywatnie, a co więcej – już zacząłem namawiać resztę teamu krawatów na taki wypad.

Podąrzaj Marcin Kuchno:

PR-owiec związany głównie z branżą technologiczną. We współczesnej komunikacji najbardziej ceni marketing wartości i szczerość. Wciąż wierzy w siłę klasycznego PR-u. @kuchnialke

Zostaw Komentarz