Szlugi i piwerko – o komunikacji na Open’er Festival

Szlugi i piwerko – o komunikacji na Open’er Festival

wpis w: Felietony | 2

Ten festiwal pachnie jak szlugi i kalafiory – tymi słowami warszawskiego artysty można podsumować tegoroczny festiwal Open’er. Do Gdyni w lipcu pojechaliśmy wprost z PR-u bez krawatów w Krakowie i spędziliśmy tam 4 dni korzystając z bogatego zestawu muzycznych atrakcji, ale również obserwując co komunikacyjnie dzieję się na wydarzeniu o tej skali. A oto i subiektywne zestawienie 4 rzeczy, które zwróciły moją uwagę podczas festiwalowego pobytu w Trójmieście.

  1. Apka

Aplikacja Open’er to sztos. Może nie była pozbawiona wad, ale sprawnie działająca apka z programem festiwalu, przypomnieniami przed koncertami na które koniecznie chcemy pójść, informacjami o artystach połączonymi ze Spotify, mapą pola festiwalowego, newsami o zmieniającej się pogodzie itd., – to jest to co czego ten festiwal potrzebuje i co pozostawiło bardzo dobre wrażenie. Szanuję.

  1. Tytoń w dwóch kolorach

Od niedawna staram się zadać ostateczny cios papierosowemu uzależnieniu, więc do wszelkich aktywności na polu tytoniowych przyjemności podchodziłem z odpowiednią odległością. Jako że monopolami Open’er stoi to w przypadku papierosów nie było inaczej – królem Gdyni był Philip Morris. Podobnie jak w przypadku piwnej strategii Heinekena, której opis czeka na Was w następnym punkcie, koncern PM postawił na podział komunikacji – w tym przypadku na dwa kolory: niebieski i czerwony.

Czerwień to oczywiście klasyka gatunku i kultowa marka, której nazwy nie muszę wymieniać. Zastępy czerwonych hostess zapraszały do strefy rozrywki, która ponoć wypełniona była naprawdę fajnymi atrakcjami a każdy z gości wychodził z niej z garścią gadżetów. Jedno jest pewne – koszty takiego przedsięwzięcia są olbrzymie. Niebieskie hostessy i niebieska strefa wiązała z promocją IQOS, czyli nowych e-papierosów opartych na technologii podgrzewania tytoniu. W erze coraz mniejszej popularności palenia, promocja wśród młodych ludzi alternatywy w postaci możliwości zaciągnięcia się mniejszą ilością szkodliwych substancji może być dobrym zagraniem. W innych krajach Europy jest to coraz popularniejsze rozwiązanie.

  1. Piwne monopole

Mimo zmiany tytularnego sponsora Heineken na Open’er trzyma się mocno. Piwny monopol Grupy Żywiec należącej do holenderskiego koncernu skutkuje również monopolem komunikacyjnym. Miłą odmianą od wszechobecnych stoisk z piwami sygnowanymi czerwoną gwiazdą (i dobrze, że są wszędzie, przynajmniej nie ma kolejek) są strefy Żywca z szerokim wyborem piw quasicraftowych promowanych przez grupę od kilku lat. Wspomniane strefy poprzez między innymi elegancki ubiór obsługi mają sugerować, że trafiliśmy do piwnego namiotu premium, ale wciąż gra toczy się o lane piwo w plastiku.

  1. Ładowanie baterii

Oczywiście poza tymi elementami na festiwalu spotkaliśmy morze food trucków (stąd leadowy kalafior), kilka stref z mocniejszym alkoholem, winem, sklepów itd. oraz przestrzeń stworzona przez Orange, która akurat mnie urzekła. Przed każdym wyjściem na kolejny dzień festiwalu obawiałem się o stan baterii w moim telefonie podczas powrotu. Naturalnie pomyślałem, że świetnie by było, gdyby główny sponsor imprezy stworzył stanowiska do ładowania komórek, zwłaszcza, że jest to dla niego dość naturalne środowisko. Jak się okazało moje marzenia spełniły się zanim o nich pomyślałem. Orange rzeczywiście zapewnił kilkaset miejsc do ładowania klasycznego jak i bezprzewodowego – fajnie.

Open’er Festival ewidentnie chce nam coś sprzedać. Na każdym kroku znajdujemy okazję, aby nasza bankowa aplikacja mobilna zaczęła krzyczeć przypominając o zbliżającym się wyczerpaniu środków. Nie mam nic przeciwko takiej sytuacji, w końcu czasem chcemy poddać się zwykłemu przyjemnemu konsumpcjonizmowi. Jednak monopole brandingowe zabijają trochę kreatywność, rywalizację. No i ogóle, brakuje czegoś „wow”. Za rok pewnie sprawdzimy postępy.

Cover photo: M. Murawski

2 Odpowiedzi

  1. Chyba korekty zabrakło prz d wypuszczeniem tekstu. Szanuje on, ja szanuję. Podchodziłem z odpowiednią odległości, to co czego ten festiwal potrzebuje, stan baterii w moim festiwalu – i jeszcze kilka innych…

Zostaw Komentarz