Why We Write – czyli o co chodzi z tym blogiem

Why We Write – czyli o co chodzi z tym blogiem

wpis w: Felietony | 0

Wyobraźcie sobie czerwcowy, ciepły wieczór, kilka butelek whisky, The Black Keys w głośnikach. W takich właśnie okolicznościach powstają najlepsze pomysły, a raczej w takich powstają pomysły, które wydają się być najlepsze na świecie. W naszym przypadku jednak jedna z takich idei powstałych podczas przyjacielskiego spotkania zmieniła nasze życie. Nie ma co się oszukiwać, w 2012 roku o PR-ze wiedzieliśmy tyle samo, co o systemie parlamentarnym Boliwii – jest coś takiego, ale po co komuś to potrzebne? Kilka mniej lub bardziej przypadkowych sytuacji sprawiło, że dziś jest to nasz sposób na życie zawodowe i w dużym stopniu na to, co robimy po wyjściu z naszych komunikacyjnych fabryk. Oto nasza krótka historia i wstęp do naszego bloga.

Rozmowa kwalifikacyjna z Ryanem Goslingiem

gosling1To właśnie takiego wieczoru Robert rzucił tekstem „Ej, a może zaczniemy pracować w PR-ze?” Oczywiście najpierw musiałem przegooglować, o co chodzi, a smartfony nie były wtedy jeszcze tak szybkie jak dziś. Mimo wszystko pomysł spodobał nam się tak bardzo, że postawiliśmy sobie za punkt honoru związać się w przyszłości z Public Relations. Był jeszcze jeden element, który okazał się katalizatorem, a który dziś wspominamy z lekkim uśmiechem (ale i sentymentem). Obaj byliśmy świeżo po seansie filmu „Idy marcowe” z Ryanem Goslingiem, który zrobił na nas duże wrażenie. Obraz PR-owca, a raczej spin doctora, który tam zobaczyliśmy, trochę nas tak „młodzieńczo” zafascynował. Gosling szybko stał się naszym stałym towarzyszem rozmów kwalifikacyjnych, a szczera przypowieść o fascynacji PR-em z powodu holywoodzkiego filmu jako odpowiedź na pytanie „Dlaczego PR?” otworzyła nam drzwi do pierwszych staży.

O PR-ze bez krawatów

Dlaczego w ogóle upieramy się przy tym ataku na krawaty? Kiedy ruszaliśmy z naszą działalnością, niewiele było takich nieformalnych branżowych spotkań. A na nieformalne spotkania w krawatach się nie przychodzi, prawda? Poza tym PR jeszcze wtedy nam się kojarzył z ludźmi pod krawatem, oficjalnym językiem. Dziś, po kilku latach wiemy, że tej powagi, profesjonalizmu, klasy w naszej branży raczej jest zdecydowanie za mało. Poza tym z naszą nazwą jest tak jak tytułem filmu Polańskiego „Nóż w wodzie” – skoro ktoś wspomniał nóż, to znaczy, że gdzieś musi się pojawić.

PR bez justyna2krawatów jest starszy niż wielu z Was może przypuszczać. Pierwsze organizowane przez nas spotkanie odbyło się jeszcze na początku 2013 roku w ramach koła naukowego, które stworzyliśmy na Uniwersytecie Warszawskim. Po co to robimy? Od początku idea jest taka sama – chcemy uczyć się od najlepszych i poznawać ludzi, którzy interesują się komunikacją tak jak my. Po krótkim zamrożeniu inicjatywy, w 2015 roku zdecydowaliśmy się na reaktywację i wróciliśmy do organizowania naszych spotkań branżowych. Od tego czasu poznaliśmy ponad tysiąc osób i staliśmy jednym z największych tego typu eventów w Polsce. Na naszych wydarzeniach wystąpiły takie osoby jak: Olaf Krynicki, Karol Paciorek, Konrad Traczyk, Mikołaj Winkiel, Anna Iller, Łukasz Głombicki i wiele innych. W 2016 roku do naszego zespołu dołączyła Justyna, która pomaga nam w organizacji spotkań, a także udziela się tutaj, na naszym blogu. Ogólnie? Sztos! Ale trzeba iść dalej i sięgać wyżej.

Why We Write

Czemu blog? Po co? Co ten PR bez krawatów? Specyfika organizowanych przez nas eventów polega na tym, że na scenie pojawiają się mądre głowy, mówią mądre rzeczy, a my jesteśmy od tego, aby ich przedstawić. Przez tych kilka lat naszej pracy nad projektem PR bez krawatów, zebraliśmy trochę doświadczenia i spostrzeżeń, którymi chcemy się podzielić. Chcemy pisać o komunikacji, o akcjach które nas inspirują, o markach, o strategiach, o wszystkim, co jest dla nas ważne i co uważamy za interesujące. Ale tak serio, dlaczego to robimy? Bo możemy, a teraz zostawiamy Was z tym utworem. Stay tuned!

Zostaw Komentarz